Ta strona używa plików „Cookies”
Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień przeglądarki w tym zakresie, oznacza zgodę na ich używanie. Więcej informacji na ten temat znajduje się w naszej polityce prywatności. X

Odnawialne źródła energii – projekt nowej regulacji

Autor: Tomasz Kamiński, senior associate w dziale fuzji i przejęć Kancelarii Prawnej D.Dobkowski sp.k., stowarzyszonej z KPMG w Polsce

Na początku października 2012 roku Ministerstwo Gospodarki ogłosiło nowy projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE). Historia prac nad projektem jest równie długa, co burzliwa – pierwszy projekt pojawił się już w grudniu 2011 r., lecz spotkał się z tak zdecydowaną krytyką, że Ministerstwo zdecydowało się przygotować kolejny dokument, który przedstawiono w lipcu 2012 r. Obecny projekt to już zatem trzecie podejście do tego zagadnienia – czy spełni on oczekiwania inwestorów?
By należycie zrozumieć wagę zagadnienia warto najpierw przyjrzeć się podstawowym danym dotyczącym polskiej elektroenergetyki. Mianowicie ok. 90% energii elektrycznej wytwarzanej w Polsce pochodzi ze spalania węgla. Reszta – niespełna 10% – pochodzi ze źródeł odnawialnych (w szczególności elektrownie wiatrowe, elektrownie wodne, spalanie biomasy). Zgodnie z Dyrektywą 2009/28/WE udział energii odnawialnej w całkowitym zużyciu energii w Polsce powinien osiągnąć przynajmniej 15% w 2020 roku.

Celem ustawy o OZE jest właśnie umożliwienie osiągnięcia założonego udziału „zielonej energii” w całkowitej produkcji energii w Polsce poprzez uporządkowanie istniejących w tym zakresie regulacji (rozproszonych obecnie w ustawie Prawo Energetyczne), ale przede wszystkim redefiniowanie funkcjonujących systemów wsparcia dla generacji energii z OZE.
Zgodnie z projektem ustawy wsparcie dla projektów OZE zależeć będzie od trzech podstawowych czynników: rodzaju źródła, zainstalowanej mocy oraz roku oddania do użytku instalacji.

Zastosowanie pierwszego czynnika wynika z faktu, iż różne źródła mają różne koszty wytworzenia jednostki energii elektrycznej. Przykładowo koszt wytworzenia jednej megawatogodziny (MWh) jest stosunkowo niski w przypadku energetyki wodnej i wynosi ok. 100 zł, natomiast w przypadku energii słonecznej (fotowoltaiki) koszt ten dochodzi nawet do 1200 zł. Innymi słowy, im większe koszty generacji, tym przewiduje się większe wsparcie, które jest konieczne, aby to źródło rozwijać. Drugi czynnik – wielkość źródła – opiera się na założeniu, że im mniejsze źródło, tym większego wsparcia potrzebuje. Takie podejście jest zgodne z ogólnym celem ustawy, aby wspierać w szczególności tzw. energetykę rozproszoną, czyli w praktyce małe źródła wytwarzania (małe i mikroinstalacje). I wreszcie czynnik trzeci – w projekcie ustawy przyjęto zasadę, że im starsza instalacja, tym mniejsze wsparcie powinna otrzymać. Takie rozwiązanie z pewnością najmniej ucieszy operatorów starych, zamortyzowanych już elektrowni wodnych.

Jak zatem w praktyce ma wyglądać wsparcie dla OZE? Projekt ustawy przewiduje, iż będzie ono opierać się na dwóch elementach. Pierwszym z nich jest ustanowienie obowiązku zakupu energii elektrycznej przez tzw. sprzedawcę zobowiązanego (art. 40 OZE).

Sprzedawcę zobowiązanegowyznaczać będzie corocznie prezes Urzędu Regulacji Energetyki i będzie nim sprzedawca energii elektrycznej zaopatrujący w energię największą liczbę odbiorców końcowych tej energii w odniesieniu do liczby odbiorców końcowych tej energii przyłączonych do sieci dystrybucyjnej lub przesyłowej danego operatora na obszarze jego działania. Takie rozwiązanie ma zapewnić komfort właścicielom OZE, iż wyprodukowana przez nich energia elektryczna zawsze znajdzie nabywcę. Sama cena zakupu – 198,90 zł za 1 MWh – będzie jednakże taka sama niezależnie od rodzaju źródła wytworzenia (konwencjonalne lub OZE). Warto zaznaczyć, iż powyższa kwota będzie podlegać corocznej waloryzacji przy zastosowaniu odpowiedniego wskaźnika GUS.

Drugim elementem polityki wsparcia jest wydawanie dla energii pochodzącej z OZE świadectw pochodzenia czyli tzw. zielonych certyfikatów (art. 61 OZE). Nie jest to rozwiązanie nowe – regulacje w tym zakresie zostały wprowadzone do Prawa energetycznego już w 2005 roku. Projekt ustawy o OZE podtrzymuje większość podstawowych funkcjonujących obecnie uregulowań w tym zakresie. Tak więc świadectwa pochodzenia będą wydawane przez Prezesa URE na wniosek przedsiębiorstwa energetycznego (wytwórcy energii). Każde przedsiębiorstwo energetyczne zajmujące się wytwarzaniem
lub obrotem energią elektryczną i sprzedające ją do odbiorców końcowych na terytorium RP powinno uzyskać i przedstawić do umorzenia Prezesowi URE stosowny wolumen świadectw pochodzenia lub zapłacić tzw. opłatę zastępczą (art. 72 OZE).
Taka regulacja w istocie kreuje w drodze ustawowej popyt na świadectwa pochodzenia, co stanowi drugie (obok ceny za sprzedaną energię) źródło dochodu dla operatorów OZE.

Należy jednak także zauważyć, iż operator OZE traci prawa do otrzymania zielonych certyfikatów w stosunku do energii elektrycznej, która została sprzedana (na rzecz jakiegokolwiek podmiotu) po cenie wyższej, niż opisana powyżej cena ustawowa. Jest to rozwiązanie zupełnie nowe i jednocześnie bardzo kontrowersyjne – oznacza ono, iż operatorzy OZE będą w sposób naturalny narażeni na straty w okresie gorszej koniunktury rynkowej (np. spadek cen za zielone certyfikaty), nie będą jednak w stanie zrekompensować sobie tych strat w czasie, gdy ceny za energię elektryczną będą wyższe.

Istotnym novum natomiast jest wprowadzenie tzw. współczynników korekcyjnych w celu dostosowania wsparcia opartego na systemie świadectw pochodzenia do rodzaju instalacji OZE (art. 60 OZE). Wskaźniki korekcyjne będą ustalane na okres pięciu lat dla poszczególnych rodzajów i łącznej mocy zainstalowanych instalacji OZE. I tak współczynnik korekcyjny przewidziany na 2013 rok dla lądowych elektrowni wiatrowych o mocy powyżej 500kW wyniesie 0,90, natomiast współczynnik dla instalacji fotowoltaicznych o mocy powyżej 100 kW na ten sam rok to już nawet 2,85.

Powyższy system wsparcia został obliczony na 15 lat dla każdej nowododanej do użytku instalacji OZE. Zgodnie z zapewnieniami Ministerstwa Gospodarki, jest to okres wystarczający, aby koszty inwestycji w OZE zwróciły się inwestorowi. Patrząc jednakże na założenia Ministerstwa leżące u podstaw takiej kalkulacji można mieć wątpliwości, czy wychodzą one naprzeciw realiom rynkowym. W szczególności przyjęcie, iż inwestycja w OZE powinna być finansowana w 30% ze środków własnych inwestora, a jedynie w 70% ze źródeł finansowania zewnętrznego )przy czym taki kredyt powinien być spłacony w ciągu 15 lat) może być założeniem zbyt optymistycznym. W istocie więc podtrzymano podstawowe założenia istniejącego obecnie systemu wsparcia opartego na obowiązku zakupu energii z OZE i wydawaniu świadectw pochodzenia z zastrzeżeniem zmian wynikających z wprowadzenia współczynników korekcyjnych. Nie zdecydowano się zatem – co do zasady – na implementację systemu tzw. taryf gwarantowanych (Feed-in-Tarrifs) funkcjonującego z powodzeniem w Niemczech, Francji lub Hiszpanii.

System ten polega na określeniu stałych (preferencyjnych w stosunku do energii wytworzonej w konwencjonalnych źródłach) stawek za każdą kilowatogodzinę energii elektrycznej. Stawki te są zależne zarówno od rodzaju źródła OZE, jak i jego mocy zainstalowanej. W Polsce system ten ma znaleźć zastosowanie jedynie do tzw. mikroinstalacji, co wpisuje
się w ogólną politykę liberalizacji wymogów związanych z zakładaniem i funkcjonowaniem tych instalacji.
Jak zatem ocenić nowy projekt ustawy o OZE? Zdecydowanie przychylnie zostało przyjęte przywrócenie obowiązku zakupu energii elektrycznej pochodzącej z OZE przez sprzedawcę zobowiązanego (warto przypomnieć, iż takiej regulacji zabrakło w projekcie przedstawionym w grudniu 2011 roku).

Z drugiej strony kością niezgody będzie zapewne wysokość współczynników korekcyjnych, które w ocenie wielu przedstawicieli branży energii odnawialnej powinny być wyższe i obejmować dłuższy okres wsparcia. Niewątpliwie czeka nas zatem gorąca dyskusja nad ostatecznym kształtem ustawy o OZE, co stawia pod dużym znakiem zapytania ambitne zapowiedzi Ministerstwa Gospodarki o planowanym wejściu w życie ustawy z początkiem stycznia 2013 roku.