Ta strona używa plików „Cookies”
Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień przeglądarki w tym zakresie, oznacza zgodę na ich używanie. Więcej informacji na ten temat znajduje się w naszej polityce prywatności. X

28 czerwca 2013

Dobry dyplom nie decyduje o zatrudnieniu absolwenta

Dariusz Dobkowski
Dziennik Gazeta Prawna, 28 czerwca 2013

Praktyki sądowej, legislacyjnej czy biznesowej nie da się zdobyć na studiach. Uczelnie mogą ulepić młodego człowieka, który nie tylko nauczy się prawa, ale przede wszystkim je zrozumie.

Jakie błędy najczęściej popełniają młodzi absolwenci prawa, którzy starają się o pracę w kancelarii?

Zakładają, że dla pracodawcy najistotniejsze są stopień na dyplomie oraz średnia ocen jako kryteria przesądzające o zatrudnieniu. To błędne założenie. Dla pracodawcy najważniejsze są takie cechy jak kreatywność, umiejętność logicznego myślenia oraz pracy w zespole. Inteligencja racjonalna jest ważna, ale zawsze powinna iść w parze z emocjonalną. Istotne jest również niestandardowe podejście do rozwiązywania problemów.

Pracodawcy skarżyli się także na słabą znajomość języków obcych, szczególnie w zakresie prawnym. Czy programy kształcenia na studiach prawniczych uwzględniły ten deficyt?

To się zaczyna zmieniać. Studenci coraz lepiej władają językami obcymi Wynika to jednak bardziej z mobilności młodych ludzi (zagraniczne stypendia i staże), niż np. z uczestnictwa w szkołach prawa obcego.

A jak radzą sobie z wykorzystaniem wiedzy w praktyce?

Nie oczekuję, że student będzie miał takie umiejętności. Będzie na to czas w trakcie zdobywania doświadczenia zawodowego i aplikacji. Studia prawnicze, na szczęście, mają charakter uniwersytecki a nie zawodowy. Ich istotą jest m.in. nauka filozofii logiki historii prawa. Mają za za­ danie ulepić młodego człowieka, który nie tylko nauczy się prawa, ale przede wszystkim je zrozumie.­

Ale właśnie teraz na uczelniach panuje trend odchodzenia od nauki przedmiotów ogólnouniwersyteckich na rzecz przygotowania zawodowego. Tak konstruuje się programy studiów, aby znajdowało się w nich więcej zajęć, które uczą, jak wykorzystać wiedzę w praktyce. Pana zdaniem nie jest to dobry ruch?

W powszechnym odczuciu słabością absolwentów prawa jest brak umiejętności praktycznych. Ale to nie o to chodzi. Rolą tych studiów powinno być przede wszystkim ukształtowanie przyszłego prawnika, przekazanie mu gruntownej, ogólnej wiedzy. Absolwent nie może nie odróżniać lex od ius, czyli prawa stanowionego od prawa jako zasady. Praktyki sądowej, legislacyjnej czy biznesowej nie da się nabyć na studiach. Oczywiście praktyk zawodowych powinno zdecydowanie przybywać, ale nigdy kosztem przedmiotów ogólnouniwersyteckich. Dlatego nieporozumieniem są trzyletnie studia prawnicze oferowane przez niektóre uczelnie. W ich toku student nie jest w stanie zdobyć rzetelnej wiedzy prawniczej. Co najwyżej opanuje podstawy lex, bo ius raczej nie będzie w programie. Studia prawnicze powinny być prowadzone w systemie jednolitym.

Może w trakcie tych studiów osoby specjalizują się tylko w jednej dziedzinie prawa?

To niewykonalne. Sukcesem będzie opanowanie podstaw prawa. Takie studia to strata czasu, chyba że wypełnią jedynie rynkową niszę, oferując dyplom wąskiej grupie nieprawników zatrudnionych już przy szeroko pojętej obsłudze prawnej w jednostkach samorządu, administracji państwowej, doradztwie podatkowym itp.

Jeżeli zgłasza się do pana do pracy student z dobrej uczelni publicznej i niepublicznej, to czy ma znaczenie, jaką szkołę ukończył?

Nie zgłaszają się do nas absolwenci uczelni niepublicznych. Dlatego trudno mi to ocenić. Może z założenia podejmują pracę poza zawodami prawniczymi. Wracając jednak do początku naszej rozmowy, pochodzenie dyplomu nie musi mieć rozstrzygającego znaczenia podczas rekrutacji.

Poglądy i opinie wyrażone w powyższym tekście prezentują zapatrywania autorów i mogą nie być zbieżne z poglądami i opiniami KPMG w Polsce. Ponadto wszystkie przedstawione w tekście informacje mają ogólny charakter, a intencją autorów nie było ich odniesienie do jakichkolwiek podmiotów i osób.