Ta strona używa plików „Cookies”
Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień przeglądarki w tym zakresie, oznacza zgodę na ich używanie. Więcej informacji na ten temat znajduje się w naszej polityce prywatności. X

BREXIT – przewidywane konsekwencje prawne

Przemysław Kamil Rosiak

Rzeczpospolita, 23 czerwca 2016

 

Dopiero operacja wystąpienia danego kraju z Unii Europejskiej pozwoliłaby uświadomić sobie, jak daleko sięga obecnie współpraca państw w ramach UE – przekonuje ekspert.

Spółki prawa handlowego z siedzibą w Polsce oraz osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą zarejestrowaną na terytorium RP korzystają ze swobody świadczenia usług, przepływu kapitału oraz zakładania przedsiębiorstw w każdym z państw Unii Europejskiej (UE) oraz Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG). Podjęta przez Brytyjczyków w referendum decyzja o wystąpieniu z UE (oraz – w konsekwencji – z EOG) spowodowałaby, po upływie dwuletniego okresu „wygaszania” członkostwa, głęboką zmianę relacji prawnych między polskimi przedsiębiorcami a ich brytyjskimi kontrahentami Zmianie uległby także status polskich przedsiębiorców w Wielkiej Brytanii oraz brytyjskich w Polsce i innych państwach UE.

Zgodnie z art. 50 traktatu o UE państwo, które podjęło decyzję o wystąpieniu, notyfikuje swój zamiar Radzie Europejskiej i rozpoczyna negocjacje umowy określającej warunki wystąpienia. Umowa ta jest kluczowa dla określenia jego przyszłych relacji z Unią. Można założyć, że oprócz kwestii instytucjonalnych oraz rozliczeń finansowych umowa z Wielką Brytanią regulowałaby także (przynajmniej częściowo) prawa przedsiębiorców unijnych, w tym polskich na terytorium Zjednoczonego Królestwa oraz prawa działających w Unii przedsiębiorców brytyjskich.

Uzgodnienia te są o tyle istotne, że od dnia wejścia w życie umowy określającej warunki wystąpienia z UE lub, w przypadku jej braku, dwa lata po notyfikacji zamiaru wystąpienia „automatycznie” przestałyby mieć zastosowanie do Wielkiej Brytanii wszystkie przepisy unijnego prawa pierwotnego (traktaty i protokoły do nich oraz zawarte przez UE umowy międzynarodowe) i prawa wtórnego (tysiące rozporządzeń, dyrektyw i decyzji) oraz kilka tysięcy wyroków i postanowień sądów unijnych.

Skutki wystąpienia

W czasie ponad 40-letniego członkostwa Wielkiej Brytanii w UE unijne regulacje objęły większość dziedzin, począwszy od ceł i środków antydumpingowych, przez przepisy prawa konkurencji, zamówień publicznych, transportu, telekomunikacji, unii bankowej, ubezpieczeń znaków towarowych patentów, ochrony środowiska i praw pracowników, a skończywszy na regulacjach dotyczących wzajemnego uznawania i wykonywania orzeczeń sądowych, uznawania kwalifikacji zawodowych, koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego oraz zapobiegania korupcji i praniu brudnych pieniędzy. Wystąpienie Wielkiej Brytanii z Unii spowodowałoby zatem konieczność uregulowania na nowo wzajemnych relacji we wszystkich tych dziedzinach (oraz w wielu innych, niewymienionych). Uzasadniony wydaje się pogląd, że dopiero operacja wystąpienia danego państwa z UE pozwoliłaby jego obywatelom, a także obywatelom innych państw uświadomić sobie, jak daleko sięga obecnie współpraca w ramach Unii.

Należy przy tym wziąć pod uwagę, iż wiele przepisów regulujących działanie poszczególnych branż zawartych jest w unijnych rozporządzeniach, które stosowane są bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich. W przypadku decyzji o wystąpieniu z UE, po dwóch latach przepisy te przestałyby obowiązywać w Wielkiej Brytanii. Jeśli chodzi o dyrektywy, to wymagają one implementacji, co oznacza, że do czasu ewentualnego uchylenia lub zmiany brytyjskich przepisów implementujących pozostałyby w mocy.

Z kolei na arenie międzynarodowej rezygnacja z członkostwa w UE umiejscowiłaby Wielką Brytanię w szeregu innych państw należących do OECD i Światowej Organizacji Handlu (WTO), takich jak Australia, Nowa Zelandia czy Japonia, przy czym do czasu pełnego uregulowania statusu Wielkiej Brytanii wobec UE oraz podpisania umów handlowych z innymi państwami (w tym z USA) wzajemne relacje bazowałyby na klauzuli największego uprzywilejowania (MEN). Mimo nazwy wyznaczony przez nią poziom międzynarodowej współpracy handlowej sytuuje się grubo poniżej umów o wolnym handlu (które UE zawarła np. z Izraelem, Koreą Południową czy Kanadą) oraz unii celnej (obowiązuje w relacjach UE z Turcją, San Marino i Andorą).

Czy i jak się przygotować?

Zważywszy na to, że negocjacje kompleksowej umowy regulującej relacje pomiędzy UE a opuszczającym ją państwem mogłyby potrwać wiele lat, natomiast sama procedura wyjścia z UE przewidziana jest na dwa lata, warto, by już dziś przedsiębiorcy się zastanowili, w jaki sposób mogliby się przygotować do nowej rzeczywistości, w której być może przyjdzie im działać za 24 miesiące. Każdy sektor gospodarki musiałby wykonać własną analizę wpływu wystąpienia Wielkiej Brytanii na jego działalność.

Przede wszystkim dla eksporterów oraz importerów Wielka Brytania stałaby się państwem spoza obszaru celnego Unii, w wymianie z którym obowiązują określone stawki celne oraz procedury celne.

Ponadto przedsiębiorcy polscy działający w Wielkiej Brytanii oraz przedsiębiorcy brytyjscy działający w Polsce na podstawie „jednolitego paszportu europejskiego”, w szczególności domy maklerskie, fundusze inwestycyjne, banki i inne instytucje kredytowe oraz ubezpieczeniowe, musieliby liczyć się z tym, że uzyskane przez nich w kraju licencje i zezwolenia nie byłyby honorowane na podstawie zasady wzajemnego uznania.

Z dużymi utrudnieniami musiałyby się liczyć firmy transportowe: linie lotnicze (sloty oraz wykonywanie przewozów w ramach terytorium danego państwa) i przewoźnicy drogowi (przewozy międzynarodowe i kabotaż).

Przedsiębiorcy polscy, którzy wysyłają swoich przedstawicieli do Wielkiej Brytanii na okres powyżej trzech miesięcy, byliby prawdopodobnie zobowiązani wystąpić o wizy i pozwolenia na pracę dla nich. To samo czekałoby przedsiębiorstwa brytyjskie w Polsce.

Z pewnością wystąpienie Wielkiej Brytanii z UE miałoby także wpływ na przepisy dotyczące podatków, a zwłaszcza VAT. Nie jest pewne, czy ten kraj zdecydowałby się na pozostawienie tych regulacji w dotychczasowym kształcie, zwłaszcza że sądy brytyjskie nie miałyby możliwości wystąpienia do Trybunału Sprawiedliwości UE o ich wykładnię.
Znacznie utrudnione byłoby także wykonywanie w Wielkiej Brytanii orzeczeń wydanych przez sądy polskie, a w Polsce – wyroków sądów brytyjskich.

Wreszcie, co chyba najistotniejsze, przeglądu wymagałyby długoterminowe umowy zawarte przez polskich przedsiębiorców z kontrahentami z Wielkiej Brytanii. Trzeba mieć bowiem świadomość, że zostały one zawarte w sytuacji, gdy systemy prawne obu państw regulował również unijny porządek prawny. Brak tego komponentu po jednej ze stron umowy może skutkować zmianą zakresu i sposobu jej realizacji, zwłaszcza w sytuacji wyboru prawa angielskiego jako prawa właściwego dla ich stosunków umownych. W sytuacji niepewności prawnej co do obowiązujących w Wielkiej Brytanii przepisów strony umowy powinny rozważyć wybór prawa polskiego lub prawa innego państwa UE jako prawa właściwego.

Przedstawione powyżej przykłady nie wyczerpują z pewnością listy problemów. Pozwalają jednak uświadomić sobie, że Brexit mógłby znacząco wpłynąć na działalność polskich przedsiębiorstw.

Kij i marchewka

Oprócz kija w postaci wyłączenia brytyjskich przedsiębiorstw ze swobody świadczenia usług, przepływu kapitału oraz zakładania przedsiębiorstw w każdym z państw UE Rada Europejska przygotowała też dla Brytyjczyków marchewkę. Jest nią przyjęte w formie decyzji szefów państw i rządów w lutym 2016 r. „Nowe porozumienie dla Zjednoczonego Królestwa w ramach UE” gwarantujące londyńskiemu city uwzględnienie jego interesów w razie dalszej konsolidacji strefy euro, wzmocnienie konkurencyjności państw członkowskich, m.in. przez stanowienie lepszego unijnego prawa, brak obowiązku dla Wielkiej Brytanii uczestniczenia w ewentualnych kolejnych etapach integracji UE, a także ograniczenie świadczeń socjalnych w przypadku tzw. turystyki socjalnej oraz wypłaty świadczeń na dzieci przebywające poza Zjednoczonym Królestwem. Decyzja ta stanie się skuteczna w dniu przekazania informacji, że Wielka Brytania pozostaje w UE, co mogłoby nastąpić po ogłoszeniu wyników referendum pomyślnych dla zwolenników pozostania w Unii. W przypadku, gdyby w referendum zwyciężyli jednak zwolennicy opuszczenia UE, rządowi brytyjskiemu pozostanie jeszcze jedna deska ratunku – w trakcie dwuletniego okresu „wygaszania” umowy członkowskiej mógłby on złożyć Radzie Europejskiej oświadczenie cofające wcześniejszą notyfikację zamiaru wystąpienia z UE. W takiej sytuacji rozpoczęłaby się zapewne dyskusja na temat skuteczności takiego oświadczenia z punktu widzenia prawa unijnego oraz prawa międzynarodowego, co tylko pogłębiłoby chaos prawny w relacjach UE – Wielka Brytania. Należy więc mieć nadzieję, że taki scenariusz nie będzie musiał być realizowany.